Rosja: Johann Wadephul żąda cofnięcia zakazu działalności rosyjskiego DAAD

Berlin ostro reaguje na decyzję Moskwy w sprawie DAAD

W miarę jak napięcia między Moskwą a Zachodem nieustannie rosną, nowe ognisko konfliktu pojawia się z dala od linii frontu — tym razem w salach wykładowych. Niemcy, za pośrednictwem swojego ministra spraw zagranicznych Johanna Wadephula, zdecydowanie potępiły rosyjską decyzję o delegalizacji Niemieckiej Centrali Wymiany Akademickiej (DAAD).

Według berlińskich władz, zakaz ten godzi w wolność akademicką i grozi przecięciem transgranicznej współpracy dla tysięcy studentów oraz badaczy. To nie jest spór biurokratyczny — to kwestia o głęboko ludzkim wymiarze.

Na marginesie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Wadephul wezwał Kreml do natychmiastowego wycofania się z tej decyzji.

Minister określił rosyjską inicjatywę wymierzoną w DAAD jako „całkowicie bezzasadną" i zażądał, by środek ten został uchylony „niezwłocznie".

Rosyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości zakwalifikowało DAAD jako „organizację niepożądaną". W rosyjskim systemie prawnym ta etykieta nie jest tylko symbolem politycznym — może narażać rosyjskich obywateli na postępowania karne za sam fakt współpracy, finansowania czy utrzymywania formalnych kontaktów z zakazanym podmiotem.

Dla tysięcy studentów i naukowców powiązanych z Niemcami efekt jest natychmiastowy i tworzy prawdziwe pole minowe. Kontakty z pracownikami DAAD, składanie wniosków o stypendia czy udział w wydarzeniach wspieranych przez tę organizację mogą być odtąd interpretowane jako czyn przestępczy na terytorium Rosji.

Czym zajmuje się DAAD i dlaczego wolność akademicka ma znaczenie

DAAD to zdecydowanie nie jest marginalny gracz w świecie edukacji. Z siedzibą w Bonn organizacja ta jest największą na świecie instytucją finansującą międzynarodową wymianę akademicką.

Do jej głównych działań należą:

  • Stypendia dla zagranicznych studentów i badaczy podejmujących studia lub pracę naukową w Niemczech
  • Wsparcie dla niemieckich studentów i akademików realizujących okresy studiów za granicą
  • Finansowanie wspólnych projektów badawczych i partnerstw między uczelniami
  • Dofinansowanie kursów językowych, programów przygotowawczych i letnich szkół

Aktualnie około 200 obywateli Rosji przebywa w Niemczech na stypendiach DAAD. Poza bezpośrednimi beneficjentami na niemieckich uczelniach studiuje łącznie około 10 500 obywateli rosyjskich, z których wielu korzysta z sieci i usług wspieranych przez DAAD — nawet jeśli nie pobierają stypendium tej organizacji.

Około 10 500 rosyjskich studentów w Niemczech stoi teraz w obliczu rosnącej niepewności co do przyszłych kontaktów z macierzystymi instytucjami i partnerami z Niemiec.

„Klimat strachu i izolacji"

Wadephul podkreślił, że decyzja dotycząca DAAD wpisuje się w szerszy wzorzec obserwowany w Rosji, gdzie niezależne instytucje i organizacje z powiązaniami zagranicznymi od lat są poddawane coraz większej presji.

Zdaniem ministra, „obserwujemy z niepokojem, że wolność akademicka w Rosji jest coraz bardziej ograniczana". Dodał, że niezależne organizacje naukowe są „systematycznie blokowane" w swojej działalności.

Uderzając w instytucję finansującą kursy językowe, wizyty laboratoryjne i wspólne seminaria, Moskwa wysyła sygnał, że nawet stosunkowo apolityczne formy współpracy stają się podejrzane. Wadephul oskarżył Kreml o celowe stwarzanie „klimatu strachu i izolacji".

Kryminalizując akademickie więzi z zagranicą — argumentował Wadephul — Rosja pokazuje, że nie ma „żadnej prawdziwej woli pokoju ani chęci do porozumienia".

Jak działa rosyjska ustawa o „organizacjach niepożądanych"

Od kontaktów międzynarodowych do zarzutów karnych

Rosyjska ustawa o „organizacjach niepożądanych" umożliwia władzom delegalizację zagranicznych lub międzynarodowych podmiotów uznanych za zagrożenie dla „porządku konstytucyjnego, zdolności obronnych lub bezpieczeństwa" kraju. Po wpisaniu na listę organizacja musi zaprzestać działalności na terytorium Rosji.

Dla poszczególnych osób ryzyko narasta stopniowo:

  • Udostępnianie materiałów organizacji — grzywny, blokowanie treści
  • Uczestnictwo w programach lub wydarzeniach — sankcje administracyjne, możliwe wszczęcie postępowania karnego
  • Wielokrotna współpraca lub organizowanie działań — zarzuty karne i kary pozbawienia wolności

Dla rosyjskich studentów i badaczy ten kontekst prawny może sprawić, że pozornie niewinna współpraca akademicka staje się zachowaniem wysokiego ryzyka. Wizyta badawcza finansowana przez DAAD, wspólny projekt z niemiecką uczelnią czy opieka promotora powiązanego z sieciami DAAD mogą zostać zreinterpretowane jako współpraca z podmiotem „niepożądanym".

Wpływ na studentów i uczelnie

Życia i kariery zawieszone w niepewności

Dla 200 rosyjskich stypendystów DAAD przebywających już w Niemczech bezpośrednie zagrożenie nie polega na wydaleniu z niemieckich uczelni. Ich ścieżki kształcenia są organizowane przez instytucje niemieckie, a Berlin nie ma interesu w wymuszaniu ich powrotu.

Prawdziwe konsekwencje mogą być mniej widoczne, ale potencjalnie bardzo poważne:

  • Rosyjscy studenci mogą obawiać się powrotu do kraju, jeśli uznają, że wcześniejsze powiązania z DAAD zostaną wykorzystane przeciwko nim.
  • Rodziny w Rosji mogą doświadczać nacisków za posiadanie dzieci finansowanych za granicą przez „organizację niepożądaną".
  • Wspólne badania z partnerami w Rosji mogą zostać przerwane, gdy tamtejsi naukowcy zaczną unikać kontaktów w obawie przed konsekwencjami prawnymi.
  • Przyszli kandydaci z Rosji mogą po prostu rezygnować ze starania się o stypendia w Niemczech, żeby ograniczyć ryzyko.

Ze strony niemieckich uczelni rosyjski krok komplikuje istniejące już partnerstwa. Programy podwójnych dyplomów, wspólne laboratoria i umowy o mobilności mogą wymagać pilnej analizy prawnej. Niektóre formy współpracy mogą zostać zamrożone lub cicho zakończone — zwłaszcza jeśli rosyjskie instytucje partnerskie znajdą się pod wzmożoną kontrolą polityczną.

Polityczny przekaz ukryty za akademickim veto

Uderzając w DAAD, Kreml wysyła coś więcej niż biurokratyczne ostrzeżenie. Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 roku wymiana akademicka była jednym z niewielu kanałów wciąż łączących Rosję z zachodnimi społeczeństwami.

Zamknięcie tych drzwi pogłębia dystans. Mniej rosyjskich studentów w Europie to mniej osobistych relacji, mniej absolwentów znających oba systemy i mniej sieci zawodowych zdolnych w przyszłości łagodzić polityczne podziały.

Zamykanie dziś kanałów edukacyjnych zmniejsza pulę ludzi, którzy jutro mogliby pomóc odbudować zaufanie między Rosją a Zachodem.

Dla Berlina sprawa DAAD wykracza właśnie dlatego poza jedną organizację — chodzi o to, czy jakikolwiek konstruktywny kontakt cywilny z Rosją może przetrwać równolegle z sankcjami i wsparciem militarnym dla Ukrainy.

Dlaczego wolność akademicka liczy się w polityce zagranicznej

Wolność akademicka brzmi jak temat zarezerwowany dla środowisk uniwersyteckich, ale w rzeczywistości regularnie zderza się z geopolityką. Gdy rządy ograniczają, które zagraniczne uczelnie, fundacje czy organizacje pozarządowe mogą działać, zmieniają sposób, w jaki wiedza przepływa przez granice.

W konfliktach lub głębokich pęknięciach politycznych dają się zazwyczaj zauważyć trzy tendencje:

  • Wymiana stypendystów maleje, a młodsze pokolenia tracą możliwość studiowania za granicą.
  • Badania nad wrażliwymi tematami — wojną, prawami człowieka, bezpieczeństwem — są wypychane do podziemia lub przerywane.
  • Państwo zyskuje większą kontrolę nad tym, czego się naucza i kto uczestniczy w projektach międzynarodowych.

Tego rodzaju kontrola może wydawać się atrakcyjna dla liderów dążących do centralizacji władzy, ale niesie ze sobą poważne koszty w średnim i długim terminie: drenaż mózgów, przestarzałą infrastrukturę naukową i malejący wpływ na globalne debaty. Kraje izolujące się akademicko tracą tempo w czołowych dziedzinach — od sztucznej inteligencji po naukę o klimacie.

Mniej widoczne skutki uboczne: język, sieci i zdalna współpraca

Często niedoceniany jest wpływ na ekosystem nauczania języków oraz kształcenia pośredników kulturowych. Ograniczając programy powiązane z DAAD, nie uderza się wyłącznie w badania naukowe — osłabia się też sieci nauczycieli, lektorów i kursów języka niemieckiego, które przez lata służyły jako pomost między uczelniami i ośrodkami badawczymi.

Co więcej, ryzyko nie ogranicza się do fizycznych wyjazdów. Zdalne formy współpracy — seminaria online, współautorstwo artykułów, wymiana danych i zdalna opieka naukowa — mogą stać się równie niebezpieczne dla uczestników w Rosji, jeśli zostaną zakwalifikowane jako „współpraca" z podmiotem uznanym za „organizację niepożądaną".

Co może wydarzyć się dalej

Jest mało prawdopodobne, by niemieckie władze odpowiedziały symetrycznym zakazem wobec rosyjskich instytucji edukacyjnych — po części dlatego, że byłoby to sprzeczne z europejskimi zobowiązaniami do otwartości akademickiej. Zamiast tego można oczekiwać, że Berlin podejmie następujące kroki:

  • Zapewnienie ciągłego wsparcia rosyjskim studentom już studiującym w Niemczech
  • Stworzenie alternatywnych ścieżek stypendialnych, które nie wymagają współpracy z rosyjskimi instytucjami
  • Koordynacja z innymi krajami europejskimi w celu utrzymania niektórych kanałów akademickich otwartych dla osób zagrożonych

Dla rosyjskich studentów rozważających studia za granicą sytuacja staje się coraz bardziej skomplikowana. Będą musieli ważyć wartość zagranicznego dyplomu wobec ryzyka bycia uznanym za politycznie podejrzanych po powrocie do kraju. Część może wybrać kraje, w których kontrola ze strony Moskwy jest postrzegana jako mniejsza; inni mogą dojść do wniosku, że jakiekolwiek zewnętrzne finansowanie stało się zbyt niebezpieczne.

Sprawa DAAD pokazuje, jak pozornie abstrakcyjna ustawa o „organizacjach niepożądanych" może w ciągu kilku dni dotknąć konkretnych ludzi — nie dyplomatów ani generałów, lecz młodych naukowców, lingwistów i inżynierów uwięzionych między systemami politycznymi, na które nie mają żadnego wpływu.

Przewijanie do góry