Armia i Piechota Morska z powodzeniem wymieniły dane o misjach ogniowych podczas niedawnych ćwiczeń.

Ćwiczenie na ostrej amunicji, które w końcu połączyło wszystkie elementy

W tym tygodniu haubica M777 Armii USA przeprowadziła misję z użyciem ostrej amunicji, opierając się na danych celowniczych wygenerowanych przez systemy Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. Piechota Morska dostarczyła dane, Armia oddała strzał, a obie formacje śledziły ten sam cyfrowy obraz pola walki.

Ćwiczenie na ostrej amunicji — wpisane w ambitny eksperyment Armii USA znany jako Ivy Sting — w dyskretny, lecz znaczący sposób zapowiedziało zmianę w podejściu do wymiany danych i koordynacji uderzeń na lądzie, morzu i w powietrzu.

Czym był Ivy Sting 4 i co zamierzał udowodnić

Test odbył się w ramach Ivy Sting 4 — serii eksperymentów prowadzonych przez 4. Dywizję Piechoty Armii USA, której celem jest zbudowanie i skalowanie ekosystemu Next Generation Command and Control (NGC2) do poziomu dywizji.

Był to pierwszy epizod z tej serii, który w pełnym zakresie włączył Korpus Piechoty Morskiej oraz sojuszniczych partnerów z Wielkiej Brytanii i Australii. Piechota Morska podłączyła się bezpośrednio do warstwy danych 4. Dywizji Piechoty, łącząc swoje systemy z sieciami Marynarki Wojennej i nowym cyfrowym szkieletem Armii.

Misja dowiodła, że systemy kontroli ognia Armii i Korpusu Piechoty Morskiej — historycznie niekompatybilne — potrafią teraz wymieniać bogate, wrażliwe czasowo dane w obu kierunkach.

Dane ogniowe wygenerowane przez M777 zostały odesłane z powrotem do systemów Piechoty Morskiej, potwierdzając, że wymiana informacji nie była jednostronna. To dwukierunkowe połączenie stanowi kluczowy wymóg przyszłych operacji połączonych, w których jedna formacja wykrywa zagrożenie, a inna je neutralizuje.

Ogromny skok w liczbie sensorów i źródeł danych

W porównaniu z poprzednią iteracją Ivy Sting, przeprowadzoną w grudniu, skala połączeń wzrosła dramatycznie:

  • Typy sensorów w posiadaniu jednostek wzrosły z 12 do 20 różnych rodzajów, w tym drony, pojazdy Stryker i systemy walki elektronicznej.
  • Źródła danych skoczyły z 14 do ponad 70 wewnętrznych i zewnętrznych.
  • Partnerzy sił połączonych, wyższe szczeble dowodzenia i inne systemy operacyjne zostały w pełni zintegrowane z siecią NGC2.

Czterdzieści osiem „węzłów" sił połączonych — wiele z nich należących do jednostek Piechoty Morskiej — dołączyło do środowiska NGC2, funkcjonując jako twórcy, przetwórcy lub odbiorcy danych pola walki. Ten wzrost pozwolił jednostkom frontowym korzystać ze znacznie szerszego zasobu informacji bez konieczności instalowania dodatkowego sprzętu.

Jak sieć działa w praktyce na polu walki

Techniczne podstawy Ivy Sting zapewnia firma Anduril, główny wykonawca projektu NGC2 dla 4. Dywizji Piechoty. Według przedstawicieli firmy system tworzą „węzły" rozmieszczone po całym polu walki — w pojazdach, punktach dowodzenia, stałych lokalizacjach, a nawet na urządzeniach noszonych przez żołnierzy.

Każdy węzeł może tworzyć, przetwarzać lub prezentować dane, a leżąca u podstaw sieć kratowa automatycznie kieruje informacje najlepszą dostępną trasą.

Ta sieć, zwana Lattice, została zaprojektowana z myślą o warunkach, które wojskowi określają mianem komunikacji blokowanej, zdegradowanej, przerywanej i opóźnionej. W praktyce oznacza to, że radia mogą być zagłuszane, satelity — niedostępne, a połączenia mogą zrywać się w każdej chwili. Kierując ruch przez wiele węzłów, system szuka alternatywnych tras, dzięki czemu dowódcy utrzymują tempo walki nawet przy zakłóconych łącznościach dalekiego zasięgu.

Sensory Piechoty Morskiej zasilające działa Armii

Wkład Piechoty Morskiej wykraczał poza samo „wejście" do sieci. Jej dane pochodziły z radarów i innych sensorów rozmieszczonych m.in. w Camp Pendleton w Kalifornii oraz w lokalizacjach Dowództwa Indo-Pacyfiku.

Wprowadzając te informacje do warstwy danych Armii, systemy Piechoty Morskiej wzbogacały obraz celów i śladów sensorów — niekiedy z odległości tysięcy kilometrów. Dzięki temu misja artyleryjska mogła być realizowana w oparciu o wspólny, zweryfikowany zestaw danych, a nie osobne, izolowane obrazy sytuacyjne.

Rodzaj sił / Podmiot Główna rola w Ivy Sting 4
Armia USA Dowodzenie i kontrola na szczeblu dywizji, ogień artyleryjski, integracja NGC2
Korpus Piechoty Morskiej USA Dane sensoryczne, informacje celownicze, wspólne węzły w sieci
Marynarka Wojenna USA Przetwarzanie danych o ogniu połączonym przez system AEGIS w warunkach laboratoryjnych
Partnerzy sojuszniczy (Wielka Brytania, Australia) Interoperacyjność koalicyjna i testy wymiany danych

Marynarka Wojenna, AEGIS i jednolity obraz przestrzeni powietrznej

Marynarka Wojenna USA również została włączona do Ivy Sting 4. Dane dowodzenia i kontroli ognia połączonego wygenerowane podczas ćwiczenia przekazano do systemu AEGIS w warunkach laboratoryjnych — należącego do tej samej rodziny technologicznej, która stanowi rdzeń wielu okrętów wojennych USA i ich sojuszników.

W ramach 4. Dywizji Piechoty pojawiło się jeszcze jedno istotne narzędzie: nowy system zarządzania przestrzenią powietrzną. Dotychczas dekonflikt między artylerią a lotnictwem odbywał się w dużej mierze ręcznie, a poszczególne jednostki śledziły „swój" wycinek nieba.

Nowe narzędzie zapewnia jeden, zautomatyzowany obraz przestrzeni powietrznej, łącząc trasy lotów z misjami ogniowymi, by dowódcy mogli unikać kolizji i ognia bratobójczego.

Dowódcy widzą teraz śmigłowce, drony i systemy uderzeniowe obok trajektorii artyleryjskich w jednym interfejsie. Przyspiesza to i zwiększa pewność decyzji o tym, kiedy i gdzie prowadzić ogień, jednocześnie gwarantując pilotom i operatorom dronów, że trasy są wolne.

Dlaczego osiągnięcie tej interoperacyjności jest tak trudne

Na pierwszy rzut oka połączenie haubic Armii z sensorami Piechoty Morskiej wydaje się proste. W rzeczywistości poszczególne rodzaje sił przez dekady rozwijały systemy oddzielnie — z różnym oprogramowaniem, formatami wiadomości i modelami bezpieczeństwa.

Sieci kontroli ognia są z reguły ściśle kontrolowane ze względów bezpieczeństwa. Drobne różnice w etykietowaniu, synchronizacji czasu lub szyfrowaniu danych wystarczą, by zablokować przepływ informacji między systemami. Gdy dołożymy do tego różne poziomy klauzul tajności i sieci sojusznicze, złożoność rośnie lawinowo.

Ćwiczenia takie jak Ivy Sting 4 starają się odwrócić ten trend, działając na poziomie warstwy danych, zamiast zastępować całe odziedziczone systemy. Narzędzia translacyjne i wspólne architektury danych pozwalają każdemu rodzajowi sił zachować większość własnego sprzętu, a jednocześnie wnosić wkład we wspólny obraz sytuacyjny.

Kluczowe pojęcia warte wyjaśnienia

  • Warstwa danych: wspólne środowisko, w którym informacje z różnych systemów są normalizowane i przechowywane tak, by wielu użytkowników mogło je przeglądać i przetwarzać.
  • Węzeł: dowolny punkt sieci zdolny do tworzenia, przetwarzania lub prezentowania danych — od drona po namiot dowodzenia lub tablet.
  • Ogień połączony: skoordynowane użycie broni przez więcej niż jeden rodzaj sił — np. działo Armii strzelające do celu wskazanego przez Piechotę Morską.
  • CJADC2: długofalowa wizja łączenia sił USA i sojuszniczych we wszystkich domenach w zintegrowaną architekturę dowodzenia i kontroli.

Co to zwiastuje dla przyszłych konfliktów

Łączność przetestowana w Ivy Sting 4 jest szczególnie przydatna w silnie spornych teatrach działań, takich jak Indo-Pacyfik, gdzie siły USA mogą być rozproszone po wyspach, okrętach i odległych bazach. W takich scenariuszach jednostka, która jako pierwsza wykryje zagrożenie, może nie być najlepiej ustawiona do jego zneutralizowania.

Przy solidnych, wspólnych danych radar na jednej wyspie może dostarczać danych celowniczych artylerii na innej wyspie, okrętowi na morzu lub samolotowi w powietrzu. Ta elastyczność sprawia, że siły stają się trudniejsze do przewidzenia — i trudniejsze do pokonania.

Istnieją jednak wyraźne ryzyka. Tak silnie wzajemnie powiązana sieć staje się atrakcyjnym celem dla cyberataków i walki elektronicznej. Planiści stawiają na architektury kratowe, rozproszone węzły i wielokrotne ścieżki routingu, by utrzymać wystarczającą odporność systemu nawet pod ogromną presją.

Obok technologii pojawia się mniej widoczne wyzwanie: zarządzanie danymi i zasady ich udostępniania. Aby „wspólny obraz" był użyteczny, trzeba uzgodnić, kto zatwierdza cele, jak zarządza się poziomami klauzul tajności, które dane mogą przepływać przez sieci sojusznicze i jak zapewnić pełną rozliczalność. Bez tych mechanizmów szybkość może przerodzić się w ryzyko operacyjne.

Na razie najważniejsze osiągnięcie Ivy Sting 4 było celowo pragmatyczne — i długo wyczekiwane: dwa rodzaje sił USA, przy wsparciu sojuszników, zdołały w czasie rzeczywistym wymieniać wysokiej jakości dane misji ogniowych i wykorzystać je do precyzyjnego rażenia celu w oparciu o tę samą cyfrową referencję.

Przewijanie do góry