Do decyzji w sprawie europejskiego myśliwca zostało 7 dni: Włochy próbują przyciągnąć Niemcy do swojego projektu, bez Francji.

Krzyżówka warta miliardy dla europejskiej potęgi powietrznej

Czas nieubłaganie się kurczy przed decyzją, która może podzielić europejską obronność na dwa rywalizujące obozy. W centrum tego starcia znajduje się śmiały włoski manewr: próba odciągnięcia Niemiec od sztandarowego programu realizowanego wspólnie z Francją i Hiszpanią.

Najbliższe siedem dni może przesądzić, czy Europa zbuduje jeden ekosystem myśliwców, czy też na dekady utrwali dwa konkurencyjne bloki.

W sercu tego napięcia leżą dwa rywalizujące programy myśliwców szóstej generacji:

  • SCAF/FCAS (System Walki Powietrznej Przyszłości) — prowadzony przez Francję i Niemcy, ze Hiszpanią jako partnerem;
  • GCAP (Globalny Program Walki Powietrznej), którego samolot często określany jest mianem Tempest — rozwijany przez Włochy, Wielką Brytanię i Japonię.

Choć Niemcy pozostają oficjalnie zaangażowane w SCAF, Rzym coraz śmielej i jawniej zachęca Berlin do porzucenia tego projektu i przystąpienia do GCAP/Tempest. Włoski minister obrony Guido Crosetto przekazał niedawno czytelny sygnał: Berlin byłby mile widziany w programie Tempest — i, bez ogródek, bez Francji.

Tymczasem Francja i Niemcy postanowiły podjąć ostateczną decyzję ws. SCAF do końca roku, po latach naznaczonych politycznymi tarciami i konfliktami przemysłowymi. Zaplanowano spotkanie ministrów obrony wysokiego szczebla na 11 grudnia, a decyzja oczekiwana jest przed 17 grudnia.

Dwie sprzeczne wizje: SCAF kontra Tempest (GCAP) w wyścigu o myśliwiec szóstej generacji

Oba programy obiecują zbliżony rezultat: myśliwiec bojowy szóstej generacji gotowy do służby gdzieś między 2040 a 2045 rokiem, zintegrowany z rozległą siecią dronów, sensorów, łączy danych i zaawansowanego uzbrojenia.

Co SCAF/FCAS ma dostarczyć

SCAF zaprojektowano jako prawdziwy „system systemów", skupiony wokół pilotowanego myśliwca współtworzonego przez Dassault Aviation (Francja) i Airbus Defence and Space (Niemcy), z hiszpańską firmą Indra jako kluczowym uczestnikiem. Całkowita wartość programu szacowana jest na około 100 miliardów euro w pełnym cyklu życia.

Pakiet technologiczny obejmuje:

  • Nowy myśliwiec stealth zastępujący Rafale i Eurofightera
  • Rojowe drony bojowe i systemy lojalnego skrzydłowego
  • Bezpieczną, chmurową sieć bojową do wymiany danych i wskazywania celów
  • Zaawansowane sensory i zdolności walki elektronicznej

Ambicje są ogromne, lecz projekt utknął w sporach: kto przewodzi poszczególnym filarom, kto kontroluje kluczowe technologie i jak dzielona jest własność intelektualna. Paryż forsuje prymat Dassault przy głównym myśliwcu, podczas gdy Berlin nalega na bardziej równomierny udział własnego przemysłu.

Co obiecuje GCAP/Tempest

Po drugiej stronie stoi GCAP, łączący Wielką Brytanię, Włochy i Japonię. Myśliwiec — często nazywany Tempest — reklamowany jest jako projekt sprawniejszy w realizacji i dysponujący bardziej agresywnym harmonogramem inżynieryjnym.

BAE Systems (Wielka Brytania) podkreśla „fenomenalne" tempo prac rozwojowych, a partnerzy deklarują chęć wejścia w grono pierwszych krajów na świecie, które operacyjnie rozmieszczą myśliwiec szóstej generacji — w rywalizacji z programami USA, Chin i Rosji.

Program Główni partnerzy Wejście do służby (cel) Budżet referencyjny (przybliżony)
SCAF / FCAS Francja, Niemcy, Hiszpania 2040–2045 ~100 mld euro (cykl życia)
GCAP / Tempest Wielka Brytania, Włochy, Japonia Początek lat 40. XXI w. Dziesiątki miliardów (wciąż w trakcie ustalania)

Włoska ofensywa czaru skierowana do Berlina

Propozycja Guida Crosetto dla Niemiec jest konkretna: dołączyć do projektu, w którym przywództwo dzielą Londyn, Rzym i Tokio, z obietnicą bardziej przewidywalnych korzyści przemysłowych i mniej konfliktowego zarządzania.

Dla Włoch pozyskanie Niemiec znacząco wzmocniłoby polityczny i finansowy ciężar GCAP. Dla Berlina byłaby to szansa na ograniczenie tarć z Paryżem, a jednocześnie na zacieśnienie więzi z brytyjskimi i japońskimi technologiami — przy zachowaniu pełnej przynależności do struktur NATO.

Zaproszenie Niemiec bez Francji to nie tylko decyzja techniczna — to geopolityczny sygnał dotyczący równowagi sił wewnątrz UE.

Dlaczego Niemcy wahają się między dwiema przyszłościami

Niemcy znalazły się w wyjątkowo wrażliwej sytuacji. Współfinansują już SCAF, a jednocześnie mierzą się z presją modernizacji starzejących się flot Tornado i Eurofighterów. Równolegle Berlin zobowiązał się do zakupu amerykańskich F-35 na potrzeby misji nuklearnej NATO — decyzja, która już wzburzyła Paryż.

Niemieccy decydenci muszą jednocześnie godzić wiele wzajemnie sprzecznych wymagań:

  • Zachowanie silnych więzi obronnych z Francją — kluczowym partnerem w UE
  • Zapewnienie wystarczającego obciążenia produkcyjnego dla niemieckich firm, takich jak Airbus
  • Zagwarantowanie interoperacyjności z systemami USA i NATO
  • Unikanie przekroczeń kosztów i opóźnień, które były plagą poprzednich europejskich programów

Grudniowe spotkanie ministerialne powinno wyjaśnić, czy SCAF przejdzie do dojrzalszej fazy, czy też pozostanie dłużej uwięziony w niepewności. Włoskie zabiegi wokół Berlina zwiększają presję w chwili, gdy nastroje są już napięte.

Francuski strach: sfragmentowane europejskie niebo

Dla Paryża ryzyko jest oczywiste: jeśli Niemcy przystąpią do GCAP — lub choćby będą rozgrywać obie opcje jednocześnie — Europa może skończyć finansując dwa równoległe systemy, powielając kosztowne technologie i osłabiając zbiorową siłę przetargową wobec dostawców z USA.

Francja postrzega SCAF jako naturalnego następcę Rafale i filar europejskiej autonomii strategicznej — przekonania, że UE powinna mniej polegać na uzbrojeniu z Ameryki Północnej. Ewentualne zbliżenie Niemiec do Tempesta bezpośrednio zagraża tej narracji.

Dwa rywalizujące myśliwce szóstej generacji na tym samym kontynencie oznaczałyby konkurencyjne kampanie eksportowe, nakładające się koszty i polityczne tarcia za każdym razem, gdy któryś z partnerów zdecyduje się odnowić swoją flotę.

Zwolennicy GCAP odpowiadają, że rywalizacja może przyspieszyć innowacje, a posiadanie więcej niż jednego projektu zmniejsza podatność na awarie — gdyby jeden z programów napotkał techniczną lub polityczną blokadę.

Co w praktyce oznacza „myśliwiec szóstej generacji"

Pojęcie „myśliwca szóstej generacji" nie ma jeszcze jednej powszechnie przyjętej definicji, ale eksperci zwykle wskazują na następujący zestaw zdolności:

  • Drastycznie zredukowany ślad radarowy i adaptacyjne „inteligentne poszycie" zapewniające stealth
  • Ciągła fuzja danych pochodzących z satelitów, dronów i systemów naziemnych
  • Sztuczna inteligencja wspomagająca pilota w selekcji celów i priorytetyzacji zagrożeń
  • Możliwość lotu z pilotem lub bez (opcjonalne załogowanie)
  • Zdolność do kierowania z kabiny pilota wieloma bezzałogowymi skrzydłowymi

Te cechy wykraczają daleko poza to, co oferują myśliwce piątej generacji, jak F-35 — zwłaszcza w zakresie sieci i autonomii. Rodzą też wrażliwe pytania: jak daleko można oddelegować decyzje bojowe algorytmom i jak zagwarantować odpowiedzialność oraz ludzką kontrolę.

Jest też czynnik często niedoceniany: uprzemysłowienie. Nawet przy udanych prototypach, przekształcenie technologii w seryjną produkcję wymaga solidnych łańcuchów dostaw, certyfikacji, długotrwałych testów i kompatybilnej infrastruktury obsługowej — obszarów, gdzie opóźnienia i koszty potrafią gwałtownie rosnąć.

Możliwe scenariusze na najbliższe 7 dni

Analitycy obrony już kreślą kilka prawdopodobnych ścieżek prowadzących do grudniowego rozstrzygnięcia:

  • Scenariusz 1 – „reset" SCAF: Francja i Niemcy odbudowują porozumienie, precyzują podział przemysłowy, ustalają harmonogram i finansowanie — i odrzucają wariant przystąpienia Berlina do GCAP.
  • Scenariusz 2 – Równoległe ścieżki: Niemcy utrzymują zaangażowanie w SCAF, lecz pogłębiają kontakty techniczne z partnerami GCAP, pozostawiając otwartą furtkę na przyszłą zmianę kursu.
  • Scenariusz 3 – Otwarte zerwanie: Berlin sygnalizuje reorientację w kierunku Tempesta, zmuszając Paryż do okrojenia SCAF lub jego gruntownej przebudowy z nowymi partnerami.

Każdy ze scenariuszy niesie bezpośrednie konsekwencje dla zatrudnienia, strategii eksportowych i długoterminowego planowania obronnego — od francuskich fabryk, przez niemieckie laboratoria, po włoskie linie montażowe.

Co jest stawką dla NATO i stosunków transatlantyckich

Za przemysłowym sporem kryje się dodatkowa warstwa: NATO i relacja z Waszyngtonem. Zarówno SCAF, jak i GCAP zaprojektowano z myślą o działaniu ramię w ramię z systemami północnoamerykańskimi — nie o ich całkowitym zastąpieniu.

Im więcej jednak Europa inwestuje we własne myśliwce, tym silniej pojawia się pytanie o długoterminową zależność od samolotów takich jak F-35. Stanowisko USA pozostaje pragmatyczne: wspierać europejskie wzmacnianie się, o ile nie wyklucza ono amerykańskich technologii ani nie zagraża standaryzacji i interoperacyjności w NATO.

Dla młodszych sił powietrznych w Europie Wschodniej ten podział może zaważyć na przyszłych wyborach: dołączyć do jednego z nowych europejskich systemów w latach 40., pozostać na trajektorii zorientowanej na USA, czy mieszać floty — zazwyczaj kosztem wyższych wydatków na szkolenia, logistykę i obsługę techniczną.

Kluczowe pojęcia kształtujące tę debatę

W dyskusjach stale powracają terminy, które wyjaśniają znaczną część stanowisk poszczególnych rządów:

  • Interoperacyjność: zdolność samolotów, radarów i systemów dowodzenia różnych krajów do wzajemnego „porozumiewania się", wymiany danych i koordynowania misji w czasie rzeczywistym. Zarówno SCAF, jak i GCAP obiecują wysoką interoperacyjność, lecz poprzez odmienne architektury.
  • Zwrot przemysłowy: udział kontraktów, technologii i wykwalifikowanych miejsc pracy, jaki każdy kraj uzyskuje w ramach wspólnego programu. Spory o ten podział blokują współpracę szybciej niż niejedna kwestia techniczna.
  • Zdolność eksportowa: realna szansa na sprzedaż myśliwca sojusznikom spoza programu. Kontrole eksportowe, komponenty z USA i weta polityczne silnie kształtują tę sferę.

Jeśli Niemcy skłonią się ku GCAP, praktycznym efektem może być rekonfiguracja łańcuchów dostaw w całej Europie: niemieckie firmy zyskałyby przestrzeń w komponentach prowadzonych przez Brytyjczyków i Japończyków, podczas gdy francuskie grupy wzmacniałyby własne zdolności i poszukiwały nowych partnerów — potencjalnie w Zatoce Perskiej lub Azji.

Dla podatników ryzyko jest proste: dwa sfragmentowane programy mogą przełożyć się na wyższe koszty jednostkowe, przedłużone fazy testów i presję na cięcia w innych projektach obronnych. Dla pilotów i planistów potencjalną zaletą byłby szerszy wybór i być może szybsza innowacja — o ile oba programy utrzymają wystarczające finansowanie i polityczne wsparcie, by pewnego dnia naprawdę dotrzeć na pas startowy.

Przewijanie do góry