Medytacja i mindfulness mają mroczną stronę, o której rzadko mówimy

Czym jest mindfulness i skąd pochodzi?

W obliczu rosnącego stresu i problemów ze zdrowiem psychicznym coraz więcej osób sięga po mindfulness jako po gotowe rozwiązanie. Ta starożytna technika, wywodząca się z buddyjskiej medytacji, opiera się na świadomej obecności i jest praktykowana od ponad 1500 lat.

Choć mindfulness jest często przedstawiany jako uniwersalne lekarstwo na wszystko, nowe badania zaczynają odsłaniać jego znacznie mniej różową stronę. Zrozumienie zarówno korzyści, jak i potencjalnych zagrożeń jest absolutnie kluczowe.

Przez ostatnie osiem lat kolejne badania naukowe udowadniają, że negatywne skutki mindfulness wcale nie należą do rzadkości — a mimo to publiczny obraz tej praktyki pozostaje bezkrytycznie entuzjastyczny.

Nieoczekiwane skutki uboczne medytacji

Jedno z badań z 2022 roku wykazało, że ponad 10 procent uczestników doświadczyło negatywnych efektów zakłócających codzienne funkcjonowanie przez co najmniej miesiąc. To liczba, której nie można zignorować.

Przegląd czterdziestu lat badań wskazuje, że najczęstszymi negatywnymi skutkami medytacji są lęk i depresja. Zaraz za nimi pojawiają się objawy psychotyczne lub urojeniowe, dysocjacja i depersonalizacja, a także intensywny strach i przerażenie.

Co szczególnie niepokojące — te efekty mogą wystąpić u osób bez jakichkolwiek wcześniejszych problemów psychicznych, nawet przy stosunkowo krótkim kontakcie z medytacją. Co więcej, objawy mogą utrzymywać się przez długi czas.

Już w 1976 roku Arnold Lazarus, wybitna postać w dziedzinie terapii poznawczo-behawioralnej, ostrzegał, że bezkrytyczne stosowanie medytacji może prowadzić do poważnych zaburzeń psychiatrycznych — w tym depresji, pobudzenia, a nawet dekompensacji schizofrenicznej. Ta wiedza istnieje na Zachodzie od dekad, a mimo to coachowie mindfulness wciąż rzadko wspominają o tych ryzykach.

Mindfulness jako kapitalistyczna duchowość

Profesor Ronald Purser w swojej książce z 2023 roku określił mindfulness mianem „kapitalistycznej duchowości". Nie bez powodu — sam rynek medytacji w Stanach Zjednoczonych wyceniany jest na ponad 2,2 miliarda dolarów.

Mindfulness stał się potężną branżą, w której kręcą się ogromne pieniądze. W tym kontekście świadomość ciemnych stron medytacji pozostaje zadziwiająco niska — zarówno wśród praktykujących, jak i nauczycieli.

Warto przypomnieć, że Jon Kabat-Zinn, jedna z kluczowych postaci ruchu mindfulness, przyznał w wywiadzie z 2017 roku, że „90 procent badań nad pozytywnymi efektami jest kiepskiej jakości". To stwierdzenie samo w sobie domaga się znacznie bardziej wyważonej debaty publicznej.

Dookoła mindfulness narosła niemal religijna wiara w jego zdolność do przemiany nie tylko jednostek, ale całej ludzkości. Ten mesjanizm jedynie utrudnia rzetelną ocenę tej praktyki.

Jak media i nauka przedstawiają mindfulness?

Medialne relacje na temat mindfulness są wyraźnie jednostronne. Badania wskazujące na poważne ryzyka przyciągają nieporównywalnie mniej uwagi niż te podkreślające korzyści — i ta dysproporcja ma realne konsekwencje.

Szczególnie wymowne jest badanie finansowane przez Wellcome Trust, które objęło ponad 8000 dzieci w Wielkiej Brytanii. Wyniki były jednoznaczne: mindfulness nie poprawił dobrostanu psychicznego dzieci w porównaniu z grupą kontrolną, a u tych zagrożonych problemami psychicznymi mógł wręcz przynieść szkodę.

Zarówno media, jak i cała branża mindfulness mają obowiązek podchodzić do tych kwestii odpowiedzialnie i informować opinię publiczną o pełnym obrazie — nie tylko o obiecujących, ale i o niepokojących aspektach tej praktyki.

Bezpieczna praktyka i przyszłość mindfulness

Badania nad bezpiecznym sposobem uprawiania medytacji dopiero raczkują, dlatego wciąż brakuje jasnych wytycznych. Medytacja wprowadza umysł w nietypowe stany świadomości, a psychologia nie wypracowała jeszcze teorii pozwalających w pełni je zrozumieć.

Istnieją jednak zasoby, z których można korzystać, aby dowiedzieć się więcej o negatywnych skutkach — między innymi strony internetowe tworzone przez osoby, które same doświadczyły poważnych konsekwencji medytacji, a także podręczniki akademickie z rozdziałami poświęconymi temu zagadnieniu.

Jeśli medytacja ma służyć jako narzędzie terapeutyczne lub element dbania o dobrostan, społeczeństwo musi być w pełni świadome związanych z nią zagrożeń. Przemilczanie ich to nie ostrożność — to zaniedbanie.

Najczęstsze negatywne skutki medytacji

  • Lęk i depresja
  • Psychoza i urojenia
  • Dysocjacja i depersonalizacja
  • Intensywny strach i przerażenie

Przewijanie do góry